wtorek, 23 listopada 2010

"NATCHNIENIE"...


Pies jak zwykle pozuje(nawet nie zauważyłam kiedy wpakowała się przed obiektyw)
 Wstyd-przez kilka miesięcy tylko podglądałam,a sama nie napisałam ani słowa.Uaktywniam się jednak zawsze w listopadzie:)Planowane remonty zostały zakończone,chociaż zawsze znajdzie się coś do przeróbki.Przy okazji remontu pokoju dostało się też przedpokojowi.Kuchnia czeka na wiosnę,bo rodzina stwierdziła,że nie przeżyje kolejnego bałaganu.Generalnie mieszkanie otrzymało kolor noszący nazwę "Natchnienie".Epoka zieleni,żółci i innych energetyzujących kolorów bezpowrotnie zakończona.Małe mieszkanie niestety musi być jasne.Jedyny minus to bardzo widoczne ślady rączek dzieci i radości psa na ścianach w przedpokoju.Farba droga-"bo zmyje Pani ślady bez problemu",a jednak nie do końca.No cóż,zopatrzyłam się w małą puszkę tegoż koloru i cierpliwie zamalowuję to co trzeba.

Niestety aparat już ledwo zipie,więc jakość zdjęć jest kiepska...może św.Mikołaj przyniesie jakiś lepszy:)


storczyki pobiły rekord w długości kwitnienia...niestety już zrzuciły kwiaty



żarówki w lampach już są:))
 Najważniejsze,że wyrobilam się ze wszystkim do świąt:)Pomimo drastycznego zmniejszenia ilości mebli w pokoju nadal nie wiem gdzie upchnę choinkę.Co do mebli-cierpię na zbieractwo i  każdy z przedmiotów ma dla mnie wartość sentymentalną,więc teraz ,przy braku półek duży karton z bibelotami wylądowal na balkonie i czeka na mój ruch.Przydałaby mi się teraz Anthea Turner,chociaż może nie,bo po każdym programie"Perfekcyjna Pani domu"wpadam w kompleksy.Pozdrowienia cieplutkie dla wszystkich-Tych z dużych i małych powierzchni mieszkalnych:):)Buziaki

piątek, 30 kwietnia 2010

OBUDZIŁAM SIĘ PO ZIMIE:)

Dawno nie pisałam,ale to przez zimowe otępienie:)W końcu wiosna zaczęła buchać kwieciem,więc ja też postanowiłam obudzić swojego bloga.Oczywiście cały czas byłam,zaglądałam i czytałam Wasze wpisy,ale samej jakoś nie chciało mi się pisać.Czas na zmiany!!!Nie wiem jak z moim postanowieniem zrzucenia zbędnych kilogramów po zimie,ale postanowienie wskrzeszenia bloga jest silne.Planuję właśnie zmiany w pokoju (tzw,dużym,ale wyłącznie z nazwy).Pokój ten jest zarówno pokojem gościnnym jak i sypialnią,więc znowu czeka mnie randka z miarą,podglądanie rozwiązań i użeranie się z pseudofachowcami.Po cichu robię już małe zakupy do pokoju(ukrywam je chwilowo żeby nie było zbędnych pytań:)Ostatnio odkryłam w pobliżu mojego miejsca zamieszkania wielką halę,w której trwa całotygodniowa wyprzedaż mebli z różnych salonów,bankrutujących firm meblarskich i  tapicerskich itd.Upatrzyłam już sobie piękny stół i krzesła tapicerowane-oczywiście w kolorze białym za .....60 zł.sztuka.Są piękne .Stoły też przeróżne i 70% tańsze,a wszystko oczywiście nowe.Postanowiłam także zrobić zakup w postaci narożnika.Zarzekałam się ,ze nigdy nie kupię narożnika,ale ten mnie urzekł...Będzie też praktyczniejszy niż sofa i pozbędę się foteli,które muszę upychać ,kiedy mam zamiar rozłożyć łóżko.O...z innej beczki.Muszę się pochwalić,że jednak nie siedziałam tak bezczynnie i zrobiłam moim dzieciom,do ich pokoju obrazy wykonane metodą sylwetowania.Wasze dzieła były dla mnie ispiracją...Wklejam dowód-obrazek z profilem mojego synka.Oczywiście na ścianie,w ramce wygląda dużo lepiej.Pozdrawiam i przesyłam wiosenne pozdrowienia.Ewa

poniedziałek, 21 grudnia 2009

"POREMONTOWO":)







W końcu znalazlam chwilę czasu,żeby wrzucić zdjęcia "poremontowe".Jeden,maly pokoik,a zamieszenie takie,jakbym remontowala caly dom.Jak to zwykle bywa ,w trakcie okazalo się,że plany-planami,ale częsc pomyslów trzeba bylo zmodyfikować choćby ze wzgledu na metraż.Nie ma piętrowego lóżka,które mialo stanąć,ponieważ okazalo się,ze nie wejdzie na planowaną scianę.Trzeba bylo wcisnąć gdzies dwa,jednoosobowe,rozkladane fotele,żeby moi "maloletni"mieli na czym spać:)Nie chcieli slyszeć o praktycznym(oczywicie dla mnie:)lóżku z wysuwanym drugim spod niego....argument-bo On-(czytaj brat)będzie mi przeszkadzal.No i nie bylo wyjscia.Wiem,że pokój wyglada,jak stwierdzil mój syn na bardziej "babski",ale niedlugo na scianie po jego stronie zawisnie gitara(a jakze-czarna),którą Mlody otrzyma od sw.Mikolaja(jeszcze o tym nie wie) i parę innych,męskich gadżetów.No cóż-9 latek,też mężczyzna:):)O,muszę się pochwalić.W pokoju stanąl przerobiony przeze mnie mebel.Witrynę z Black,Red,White w kolorze(okleina oczywicie)olcha,przemalowalam na kolor white,zmienilam uchwyt na bardziej retro(zakupiony za cale 3,20 w sklepie z atr.meblarskimi)oraz szybę,która ujawniala pojawiajacy się systematycznie maly balagan okleilam folią.Na zdjęciu bardzo się swieci,w rzeczywistoci jednak jest bardziej matowa.Wiem,że przy waszych dzielach,moja szafka nie jest żadnym wyczynem,ale jestem początkująca.Mam nadzieję,ze będę miala jeszcze okazję czyms się pochwalić-w końcu uczę się od najlepszych i baaardzo Wam za to dziękuję.Pozdrawiam cieplutko i biegnę po ostatnie prezenty.Buziakiiii...aaaa....manekin,widoczny na zdjęciu to przeznt jaki sobie zrobilam.Zawsze o takim marzylam.Stanie on w dużym pokoju,ale do czasu remontu owego pokoju przeczeka sobie tutaj.Pokój dzieci jest jeszcze trochę "niedorobiony".Nie ma zaslon,komodę trzeba wypoziomowac,poniewaz jak widac szuflady są nierówno i ustawić na niej parę drobiazgów.Te,które stoja znalazły się zupelnie przypadkowo(ta swieca w paski jest straszna-wiem:):)Lustro wisi tak nisko ze względu na wlaścicieli pokoju(chcieli mieć dobrą widocznośc)P.S.Mam problem z polskimi znakami.Blog się zbuntowal:)

czwartek, 17 grudnia 2009

Nostalgia



Bardzo dawno nie pisalam,ale często zaglądalam.Zbliżają się moje ulubione,swiąteczne dni.Skończylam remont w pokoju dzieci,ale jakos nic mnie nie cieszy.Kiedy pomyslę o pustym miejscu przy stole-czuję ogromny smutek.Bez mojej mamy te swięta nie będą już swiętami.Swiąteczne zapachy nie będą już tymi samymi zapachami,swiąteczne potrawy stracą smak,a wesole kolędy już nie będą tak cieszyć.Zabraklo po prostu najwazniejszej osoby.Niewazne ile ma się lat,kiedy odchodzi mama....bez względu na wiek czlowiek czuje się osierocony.Jest nas zawsze dużo przy wigilijnym stole,ale nawet mój kilkuletni syn stwierdzil,ze bez babci jest tak,jakby nikogo nie bylo.Atmosferę swiąt po prostu tworzyla moja mama i byla ona z nią nierozerwalnie związana.Symbolika pustego miejsca przy stole byla tylko symboliką.Dzisiaj nabrala znaczenia.....Nie pomogę Ci już Mamus w swiątecznych przygotowaniach,nie przebierzemy w ukryciu sąsiada za sw.Mikolaja,nie zjesz juz swojego ulubionego sledzia pod pierzynką....nic juz nie będzie tak jak bylo.Nie dostaniesz już prezentu,ale stroik na grób...Anioly zawsze odchodzą pierwsze...Kocham Cię Mamus...Wszyscy Cię kochamy i pamiętamy.Milosc nie kończy się u bram smierci-będziesz żyć w naszych sercach i pamięci.

środa, 18 listopada 2009


Właśnie zrzuciłam zdjęcia z aparatu i wyłoniły się z nich nagle moje rogaliki,które sfotografował"Młody".To efekt naszej wspólnej pracy-mojej i dzieci oczywiście.Wiem,że nie jest to szczyt kuchennej fotografii,ale raz,że zdjęcie wykonał mój synek,dwa-wykonanie zwykłą cyfrówką,ale co tam-najwazniejsze,ze rogaliki wykonaliśmy samodzielnie i zabawy przy tym było co niemiara.Pyszne były i unicestwiły się w przeciągu dwóch dni.Nie lubimy typowych rogali marcińskich,więc te je zastąpiły.Wykonaliśmy je z ciasta piwnego,a nadzienie stanowiła nutella śliwkowa-również własnego wyrobu.

Gdybyście chciały kiedyś spróbować takich rogalików,to oczywiście polecam i podaję przepis.Jest bardzo łatwy,bez konieczności użycia jaj i drożdży.Robi się je błyskawicznie i stanowią one świetny dodatek np.do niedzielnej kawusi:)


Składniki
Masa:
4 szklanki maki,
1 szklanka piwa,
1 margaryna,
1 masło,
1 szklanka cukru pudru na lukier

Utrzeć masło i margarynę,a następnie wymieszać z mąką i szklanką piwa.
Ugniatać do momentu całkowitego wymieszania masła i margaryny z mąką i piwem.
Włozyć do lodówki przynajmniej na pół godz.Następnie rozwałkować ciasto, pokroić na trójkąciki.Nałozyć powidła,marmoladę lub inne nadzienie według uznania i zwijać od najszerszej strony trójkąta ku stożkowi.Zwinąć rogi i uformować rogalik.Piec w piekarniku (200 s) do uzyskania złotego koloru. Polukrować lub posypać cukrem pudrem.Smacznego!!

środa, 11 listopada 2009

Przygotowań ciąg dalszy
















Dawno mnie nie było,ale nadal walczę,a w zasadzie zbieram siły i materiały do tuningu mieszkania i pokoju "młodych":)Moją pasją stało się szperanie w necie,magazynach wnętrzarskich,sklepach i obmyślanie sposobu ustawienia,a...co najważniejsze kombinowanie jak ustawić,żeby wszystko się zmieściło.Z moją przyjaciółką-miarą nie rozstaję się ani na krok.Wszystko bierze w łeb przez meble,które jeszcze nie wyjechały.Nowe czekają już w pudłach w piwnicy.Ten kto myśli,że allegro ułatwia sprzedaż ten moze się pomylić.Mebelki moich dzieci"sprzedały"się juz ze trzy razy,łóżko również,ale po wygranej aukcji kupujący zazwyczaj pisze-przepraszam,ale np.umarła mi mama,zginął pies,przeszedł tajfun i inne wyjaśnienia,z których to powodów nie moze jednak sfinalizować zakupu.No i tak już ponad miesiąc-sprzedane i niesprzedane.Ech...moze do świąt jednak się uda..:)Znajomi odwiedzający moje mieszkanie trochę się dziwią widząc 4 lampy stojące w kącie,3 lustra,2 upchnięte biurka i inne przedmioty,które mam nadzieję w niedługim czasie będą cieszyły oko.....a teraz kilka zdjęć ostatnich zakupionych przedmiotów.Jak narazie solo,ale już wkrótce wystąpią rodzinnie:)Jako pierwszy,widoczny zegar retro,lampa patynowana,kredens oraz dwa biurka z nadstawkami ,a takze łózko piętrowe(zdjęcie chwilowo ze strony producenta)









wtorek, 27 października 2009





40 cm postać dziewczynki jeszcze po babci









No i ogarnęła mnie pasja Shabby chic...To jest jak narkotyk.Na wszystkie przedmioty zaczęłam patrzeć poprzez pryzmat tego stylu.Wszędzie widzę potencjalny materiał do moich działań:)Okres,kiedy wyrzucałam bez wyrzutów sumienia stare komody,uszkodzone"pobabcine"krzesła,drewniane opakowania po czekoladkach minął bezpowrotnie...To wszystko przez koleżanki z blogów:):)No dobrze-wybaczam...a tak poważanie to baaaardzo dziękuję za inspiracje.Kochane,uważam,że jesteście niesamowite,a Wasze prace to prawdziwe dzieła sztuki.Zaczynam powoli dostosowywać moje nieduże mieszkanie do tego stylu,a moje poczynania będę się starała dokumentować na moim blogu.Jak narazie wrzucam kilka zdjęć przedmiotów,którymi już dysponuję i są one pionierami stylu w moim domu.Wymagają jeszcze delikatnego tuningu i wykorzystania i cierpliwie czekają na moją wenę.








czwartek, 22 października 2009

ZACZYNAM:)








Zaczynam!!!!
Dzisiaj pierwszy dzień,a właściwie późny wieczór z blogiem.Właśnie przeglądam strony internetowe dotyczące metamorfoz pomieszczeń.Od dłuższego czasu planuję remont pokoju moich dzieci i potrzebne mi są jakieś inspiracje.No cóż,ile się trzeba natrudzić,żeby dać trochę przestrzeni w jedym pokoju nastolatce i małoletniemu wie tylko ten,kto ma małe mieszkanie.Zdaję się jednak na swój gust i wyczucie.Zazwyczaj efekty tego są miłe dla oka:):)Pomieszczenia w mojej firmie również projektowałam sama(patrz zdjęcia:):)Sama nawet malowałam,gipsowałam i "postarzałam" ściany.Jest to dzieło moich rąk.Z pomieszczeń,które były zimną,ciemną i zapuszczoną przestrzenią stworzyliśmy miejsce do którego miło się przychodzi.W pomieszczeniach były tylko tapety spadające ze ścian,ściany ze sklejki i płyt wiórowych,podarte wykładziny na podłogach i wędrujące robaki.Z gierkowskiego pomieszczenia próbowałam stworzyć coś odmiennego.Poszło na to dużo czasu,materiału i trochę pieniędzy.Cel był taki-miniumum kosztów,za to dobre pomysły,które dałyby wrażenie przytulności i komfortu.Załuję,że nie zrobiłam zdjęć "PRZED".No cóz,mam zdjęcia"PO":)Efekty pozostawiam do oceny.